(1)
Termin „religia” ma dwa główne znaczenia. Zgodnie z najogólniejszym rozumieniem stanowi ona odniesienie człowieka do szeroko pojętej świętości i sfery boskiej oraz samo zjawisko realizacji tej relacji poprzez czynności, przeżycia, wspólnoty itp. Tak szeroko postrzegana religia jest analizowana przez naukę religioznawstwa. Definicja ta zawiera więc wszelkie efekty funkcjonowania ludzkiego ducha, które można jakoś dostrzec i zbadać. Mieszczą się w niej też niektóre filozofie i gnoza oraz wiele zjawisk parareligijnych.
Takie postrzeganie religii jako zjawiska empirycznego przypomina nam, żeby odróżniać ją od wiary. Religia obejmuje to, co czują i wykonują ludzie pod wpływem wiary, czyli owej relacji do świętości.
W niniejszej publikacji będziemy się odwoływać do wąskiego ujęcia religii jako postawy wobec sfery metafizycznej. W tym rozumieniu ma ona następujące przymioty:
• cechuje się uległością ludzi,
• jest zorientowana emocjonalnie,
• jest właściwa dla ludu,
• opiera się na oddawaniu czci bogom,
• w zasadzie jest wyposażona w funkcję kapłana i świątynie,
• wytwarza jakiś rodzaj wspólnoty,
• opiera się na świętej opowieści (micie),
• posiada ustalone rytuały.
(2)
To bardzo pierwotne rozumienie religii. Jak już wspomniałem, kultury kosmologiczne generalnie oparte są na religiach. Religia skutkuje wytwarzaniem jednolitej wspólnoty, stąd była wykorzystywana do sprawowania władzy, przy czym władzę tę należało uczynić sakralnie namaszczoną. Tym sposobem posłuszeństwo wobec władcy stawało się posłuszeństwem odpowiednim bogom. Cementowało to społeczność danego miasta-państwa, a później większych państw. Władcy imperiów kosmologicznych narzucali poddanym kult właściwy metropolii, co sakralizowało władzę także wobec podbitych terenów. Trwa to do dziś, a symbole imperialne są przekazywane do czczenia pod karą wykluczenia z danej wspólnoty, nierzadko fizycznego.
W Imperium Rzymskim religijną cześć oddawano cesarzowi, któremu przy stosownym święcie każdy mieszkaniec musiał złożyć publicznie ofiarę, np. w postaci garstki ziaren. Chrześcijanie odmawiali tych związanych z kultem gestów, dlatego traktowano ich jako wywrotowców i prześladowano z przyczyn politycznych.
Publiczny i powszechny charakter kultu w państwach antyku był znamienny dla zjawiska religii. Pobożność rozumiano jako zupełnie werbalny szacunek dla lokalnych bogów oraz udział w przypisanych im ceremoniach. Do tego należało okazywać stosowny szacunek władcy i kapłanom. Na tym w zasadzie aktywność religijna się kończyła. Człowiek był uczestnikiem swojej społeczności, regularnie spełniając także wskazane obowiązki publiczne.
Za „bezbożność”, czyli podważanie tego schematu, groziły najsurowsze kary, o czym przekonali się filozofowie ateńscy, najpierw skazany na śmierć Anaksagoras (uciekł przed wykonaniem wyroku), a po nim Sokrates. Chrześcijanie cierpieli za podobne przestępstwa.
(3)
Religie były czymś, co budowało państwa. Budowały też ludzi. Obok powyżej wskazanych elementów, do religii wprowadzono też inne, mniej powszechne, ale popularne, takie jak:
• zjawisko czystości i nieczystości rytualnej oraz oczyszczenia,
• ceremonie przejścia,
• liczne święta stanowiące rodzaj rozrywki dla społeczności.
Elementy te bardziej oddziaływały na konkretnych ludzi.
(4)
Religia, czyli czynnościowy wymiar wiary, towarzyszy ludziom od zawsze. Człowiek jest człowiekiem ze względu na swoją religijność (homo religiosus). To nas odróżnia od zwierząt w najbardziej oczywisty sposób. Już najpierwotniejsze ludy wytwarzały choćby zwyczaje pogrzebowe zakładające życie po ziemskim życiu. Rzeźbiono amulety i idole dla poczucia opieki i ochrony. Modlono się do duchów i bóstw. Wytwarzano totemy, przez co kultywowano wierzenia rodowe i ich symbole. Nie ma ludów pierwotnych, które by nie posiadały swoich wierzeń i choćby namiastek kultu.
(5)
Religia i religijność to coś fascynującego, czego nie sposób opisać w krótkim podsumowaniu. Dorobek religioznawców utrwala i systematyzuje życie religijne ludów całego świata. Badania te wciąż przynoszą nowe, lepsze rozumienie bogactwa ludzkiej religijności.
(6)
Wcześniej już dość dużo napisałem na temat religii. Warto dodać, że wytworzyła ona coś nowego w rozumieniu świata, przerywała czas i przestrzeń po to, żeby otwierać je na wieczność i nieskończoność.
Wynaleziono święty czas, czyli czas święta lub poświęcony na ceremonie. Był on inny od reszty życia, w nim bowiem ustawała codzienność. Stanowił połączenie ze sferą wieczności. Manifestacją wieczności w czasie ziemskim jest powtarzalność rytuału. Ryt religijny musi być zawsze taki sam, bo odnosi się do czegoś, co odbywa się poza czasem, stale trwa. U Izraelitów szabat Boga ma wymiar wieczności, dlatego szabat człowieka musi być inny niż dni zwykłego życia.
Święty czas wyrywa człowieka z temporalnej egzystencji i przenosi do wieczności. Stwarza inne pozaświatowe odniesienie. Dlatego możliwe okazuje się bardzo głębokie przeżywanie duchowości wspólnotowej, co zależy od zdolności rozumienia tych rzeczy, z czym w praktyce było i jest różnie.
(7)
Podobnie funkcjonuje święta przestrzeń wyjęta z reszty przestrzeni. Najdoskonalszym jej przykładem jest świątynia, która wyznacza obszar święty, inny od reszty świata. Symbolicznie i duchowo stanowi więc obszar poza tym światem. Należy on już do innej rzeczywistości albo przynajmniej na nią wskazuje i o niej przypomina. Święte mogły być gaje, łąki, góry i pagórki, kręgi kultowe z kamieni czy choćby miejsce w jakiś sposób obrysowane na ziemi. Ważne, że człowiek w widomy sposób manifestował swoje przejście do innej, pozaziemskiej sfery, a przynajmniej duchowe w niej uczestniczenie w świętym miejscu.
To się w religiach nie zmieniło i nie zmieni, stanowi ich osiągnięcie i cechę podstawową. Wspomniane odcięcie od świata może się wyrażać nawet nakryciem głowy kapturem czy chustą. Czasem to po prostu zamknięcie oczu i uczynienie swojego wnętrza rodzajem świątyni.
(8)
Religie niekoniecznie zawierają elementy moralne, obywają się bez tego aspektu. Moralność jest zdobyczą raczej filozofii, ale religie – jako starsze – często zawierają w sobie przemyślenia protofilozoficzne i wtedy głoszą jakąś moralność. Prawo moralne może też być w jakiś sposób narzucane przez boga danej religii na zasadzie analogicznej do stosunków władca–poddani. Często jednak te prawa odnoszą się bardziej do stosunków wiernych do ich boga. Relacje międzyludzkie też bywają regulowane, co jednak nie stanowi istoty religijności, szczególnie antycznej. Krótko mówiąc, moralność nie należy do istoty religii.
Doskonale to widać w religiach świątynnych indyjskich. Zasady życia człowieka, czyli Dharma i Karma, nie są powiązane z kultem bogów i bogiń. Ukształtowały się jakby obok, choć nie na przekór kultowi sprawowanemu przez braminów. Chociaż Indusi czczą tysiące różnych bóstw lokalnie lub z wyboru, to zasady życiowe są im wszystkim jednak podobne i przekazywane niejako niezależnie od uprawianego kultu.
Religie często zawierają prawa kultowe i rytualne. Wynika to z tego, że rytuał polega w nich na uczestniczeniu w samym istnieniu. Życie Kosmosu jest rytuałem, stale się powtarza. Słońce wstaje, wędruje i zachodzi. I tak funkcjonują wszystkie elementy przyrody. Życie ludzkie stanowi cykliczną ceremonię tych samych zdarzeń: poczęcia, narodzin, dzięcięctwa, nauki życia, dorosłości, płodzenia i wychowania dzieci, starości, śmierci. W Indiach funkcjonowanie świata w okresie wedyjskim nazywano Ryta, co zresztą harmonizuje z polskim słowem „ryt, rytuał”. Jest to zasada, o której już pisałem. Zgodnie z nią ceremonia polega na uczestniczeniu w wielkich cyklach istnienia świata. Może nawet te cykle powodować w rozumieniu wiernych lub podtrzymywać, a tym samym ratować świat przed chaosem i zniszczeniem. Z tego powodu ceremonie są tak ważne – ratują bowiem świat w rozumieniu religii.
Właściwe odprawienie ceremonii z czasem obrosło w wiele warunków. Jednym z nich była czystość rytualna. W celu obecności w świętej przestrzeni i czasie oraz sprawowania świętej liturgii sam człowiek musiał uwolnić się od śladów po obcowaniu z nieświętym światem. Powstała instytucja czystości i nieczystości rytualnej, w rozwiniętych religiach rozbudowana nieraz w sposób niewyobrażalny w całe kodeksy nieczystości i oczyszczeń. Niekiedy sprowadza się to do obmycia rąk albo uderzenia się w piersi. Dawniejsze tradycje problem zaciągnięcia nieczystości doprowadziły do tak skomplikowanych wierzeń, że aż trudno jest z tym funkcjonować. Do dziś bodaj najbardziej skomplikowane zasady czystości rytualnej obecne są jeszcze w Indiach, gdzie każda warna posiada inne zalecenia w tej materii. Nieczystość może tam dotyczyć wszystkich sfer wokół człowieka, w szczególności jedzenia. Niektórzy nie spożywają jedzenia, na które choćby spojrzał człowiek „nieczysty”.
Przed ceremonią – czasem przed dłuższe okresy lub nawet przez całe życie – może być wymagane oczyszczenie, np. post, wstrzemięźliwość od mięsa, od pożycia małżeńskiego itp.
(9)
Dobra religia, aby w ogóle była religią, czci Boga i jest ekspresją wiary w Niego.
Zła religia czci i ubóstwia człowieka: cezara, faraona, arcykapłana, nauczyciela (guru itp.), kapłana, teologa, czyli czyni go ostateczną władzą duchową, najwyższym autorytetem. Jest wtedy ekspresją żądz ludzkich i ludzi mających siebie za bogów, co stanowi zbrodnię duchową.
(10)
Wydaje się oczywiste, że chrześcijaństwo jest religią, ale to nie do końca prawda. W rzeczywistości problem ten jawi się jako bardziej złożony. Jest bardzo wielu chrześcijan przeżywających swoją wiarę bez wyposażenia religijnego. Chrześcijaństwo to posłanie Chrystusowe, żeby zanosić ludziom Dobrą Nowinę o odnowieniu przyjaźni ze Stwórcą. Od początku zawiera następujące elementy religijności:
• proste ryty inicjacyjne – zanurzenie w wodzie dla obmycia z win i w Duchu Bożym; kładzenie rąk przez apostołów w geście błogosławieństwa, a także upoważnienia,
• ukształtowane już na początku duchowieństwo, biskupi i prezbiterzy, przewodniczący lokalnym zgromadzeniom,
• ceremonię łamania chleba i picia wina jako pamiątka po Chrystusie,
• ustaloną treść modlitwy Ojcze nasz, • świętą opowieść o Jezusie Chrystusie i Jego uczniach,
• wspólnotę wiary.
Te elementy były bardzo skromne i nie wyznaczały istoty chrystianizmu, jaką jest głoszenie Chrystusa. Były narzędziami danymi od Boga, a nie celem samym w sobie. To była prawidłowa kolej rzeczy – religia jest dla wiary, a nie wiara dla religii.
(11)
Sam Chrystus w swoim krótkim publicznym życiu stoczył straszną wojnę z religijnym skostnieniem Judejczyków. Zastał społeczeństwo silnie religijne i z tej religii korzystające. Świątynia jerozolimska dawała utrzymanie całej Judei, ściągali do niej Izraelici rozproszeni po okolicznych krajach, niczym dzisiejsi muzułmanie, którzy jeżdżą do Mekki. Judejczycy zależeli egzystencjalnie od świątyni jako źródła dochodu dla wielu z nich.
Chrystus stale, raczej delikatnie odciągał uwagę od starych przyzwyczajeń swojego narodu, a objawiał siebie jako nowy rodzaj spotkania z Bogiem. Na nic jednak zdała się Jego ostrożność w słowach – Bóg został zamordowany ze „bezbożność”, za „bluźnierstwo” i tym podobne „antyreligijne” sprawy. Z wyroku Bożego świątynia jerozolimska została niedługo potem starta z powierzchni ziemi.
(12)
Chrystianizm jest więc religią, ale religią nową. Żadne ryty, żadne świątynne ofiary nie są w stanie przebłagać Boga i przekonać Go do czegoś, gdyż Chrystus:
• samego siebie określił świątynią Boga, czyli miejscem Jego przebywania,
• nosił szatę w całości tkaną, bez szwów, przeznaczoną dla królów i arcykapłanów, ponieważ był jednym i drugim; jest On jedynym kapłanem, czyli pośrednikiem między światem a Stwórcą,
• jest też jedyną ofiarą przebłagalną, która może przekonać Boga do przebaczenia ludziom.
Można więc równie dobrze powiedzieć, że chrześcijaństwo nie jest religią w starym znaczeniu. Wszystko, co obejmowały dawne religie, zawiera się w jednej osobie Wcielonego Boga. Istotą chrześcijaństwa jest przepowiadanie darów od Chrystusa.
(13)
Chrześcijanie są Ecclesią (Kościołem), co oznacza zgromadzenie wiernych. Kościół to ludzie kierujący wiarę do Boga. Dopiero po pewnym czasie termin ten odniesiono do budynków świątynnych.
Chrześcijaństwo długo nie używało słowa „świątynia”, które kojarzyło się ze zwyczajami innowierców. Dopiero, gdy pamięć o innych religiach zupełnie się zatarła, sami chrześcijanie zaczęli postrzegać swoją wiarę w kategoriach religii świątynnej.
(14)
Chrześcijaństwo dopiero z czasem nabyło typowych form religijnych, takich jak:
• zorganizowane hierarchiczne duchowieństwo i kapłaństwo jako osobny stan,
• stan mnisi z pustelnikami i klasztorami,
• wizerunki boskie – grecki odłam uznaje wyłącznie płaskie malowidła i mozaiki, aby nie kojarzyły się ze statuami typowymi dla świątyń innowierczych, zachodni katolicy stosują też figury,
• święta księga,
• utrwalone święte ryty główne (sakramenty) i poboczne (sakramentalia itp.),
• sakralne przedmioty,
• nienaruszalne autorytety otoczone rodzajem kultu: nauczyciele, święci (jako wzory życia), aktualni przywódcy,
• ustalona dogmatyczna teologia,
• drobiazgowe przepisy rytualne,
• święty czas odbywania ceremonii,
• przede wszystkim przekonanie o szczególnej obecności Boga w świątyni, wyłączenie przestrzeni świętej.
Kapłani w tej religii nie działają we własnym imieniu, lecz jednoczą się w czynnościach kapłańskich z Chrystusem, działają zatem in persona Christi. Są widomym znakiem rzeczywistości religii i wiary. Jako członkowie Ciała Bożego podobnie jak inni wierni wypełniają swoje role. Sami z siebie nie mogą niczego, duchowe dobro pochodzi zasadniczo wprost od Chrystusa.
Niestety, na przestrzeni wieków kapłani w dużej mierze popełniali błędy właściwe pierwotnym religiom pogańskim, w tym popadali w amoralność i ubóstwienie stanu duchownego oraz namaszczanych władców. Z tego względu błędem obarczone były też same formy religijne. Ten upadek wiary i moralności stał się jedną z przyczyn upadku duchowego Zachodu zarówno łacińskiego, jak i greckiego.
(15)
Nadmierne przywiązanie do form religijnych i kult ich samych w dużej mierze zamiast Boga spowodowały reakcję reformacji. Ruch ten, o złożonej genezie i rezultatach, zniszczył praktycznie wszystkie powyższe formy religijności. Utwierdził natomiast jedną z nich, jedyną, jaką pozostawiono, a mianowicie świętą księgę. Odrzucono niemal wszystkie rysy religijne po to, aby skierować całą uwagę na jeden z nich, ocierając się tym samym o kult księgi (bibliolatrię). Ruch protestancki, który jest niezwykle zróżnicowany, wytworzył środowiska oczekujące bieżącego stałego objawienia (pneumatyczne, charyzmatyczne, iluministyczne). Dzisiaj to te właśnie środowiska są najbardziej dynamiczne. Jak widać, nawet reformacja nie odebrała chrześcijaństwu rysu religijnego, tylko go zredukowała. Przy okazji wyrzuciła poza swój nawias także aspekty filozoficzne chrystianizmu. Natura ludzka nie znosi jednak próżni. Z tego względu bardzo szybko poszczególne wspólnoty protestanckie nabrały tych cech, które z początku ganiły: dogmatyzmu, sztywnych struktur, nienaruszalnych autorytetów, sakralizacji władzy królewskiej.
(16)
Religia jest naśladowaniem nieba, które stanowi jedyną prawdziwą świątynię. W nim trwa nieustająca adoracja Boga przez anioły i ludzi. Każde ziemskie naśladownictwo zarazem do Boga zbliża, jak i od Niego oddala. Zbliża, o ile rozumiemy, że jest tylko naśladownictwem i to kiepskim. Oddala, jeśli uważamy, że te ziemskie ulepione z kamieni i drewna, pomalowane i pozłocone ściany i sufity wystarczają, żeby czuć się wierzącym.
(17)
Chrześcijaństwo bywa obecnie przeżywane przez tzw. wolnych chrześcijan spoza wspólnot religijnych na różny sposób. Jedni bardziej akcentują obecne w nim elementy gnostyckie, inni – filozoficzne i moralne. Oba te kierunki są raczej indywidualistyczne. Jedynie sam Bóg jest w stanie zrozumieć całe to ogromne zróżnicowanie.
